Recenzje

"Każdy gra, jak może",Temida Stankiewicz-Podhorecka
Nasz Dziennik nr 109, 11-05-2005

«Niczym grzyby po deszczu pojawiają się coraz to nowe grupy teatralne. Formalne i nieformalne, offowe, alternatywne i inne. Część z nich powstaje wyłącznie do jednego przedsięwzięcia, a po wygraniu przedstawienia rozwiązują się. Inne mają ambicje na tworzenie stałego teatru, ale potem w praktyce okazuje się, że okoliczności niesprzyjających ich przedsięwzięciu jest o wiele więcej, aniżeli przewidywano, i w rezultacie padają. Najsilniejsze pozostają.

Dobrze, że istnieje takie bogactwo i różnorodność działań na naszej mapie teatralnej, bo te offowe teatry mogą być źródłem inspiracji dla scen stałych, tzw. repertuarowych. A przy takiej ilości przedsięwzięć widz ma w czym wybierać i przebierać. Tak wygląda teoria, praktyka zaś pokazuje zupełnie coś innego. Mimo wielości nie bardzo jest co wybierać, bo wielość niekoniecznie musi oznaczać jakość.

Najnowsze przedsięwzięcie pokazane w Teatrze Nowym Praga jest tego dobitnym przykładem. Wychodząca zaś w trakcie spektaklu publiczność tylko potwierdza powyższą konstatację. A pragnę dodać, że polscy widzowie - w odróżnieniu od publiczności teatralnej w innych krajach - są nadzwyczaj cierpliwi, wyrozumiali, kulturalni i niezmiernie rzadko opuszczają widownię przed zakończeniem spektaklu. Jeśli już koniecznie, to dopiero po przerwie. Ale żeby podczas przedstawienia? Tym razem nie wytrzymali nawet do przerwy. I doskonale ich rozumiem, bo spektakl wlecze się ponad trzy godziny, nużąc skutecznie widownię.

Rzecz tyczy spektaklu "Sallinger" wystawionego przez nowo powstałą grupę teatralno-artystyczną Arteria - Przestrzeń Wymiany Działań. Założycielami grupy są młodzi ludzie, trójka aktorów: Agata Buzek, Anna Gajewska i Kacper Kuszewski, oraz reżyser Michał Sieczkowski.

Zmarły w 1989 r. francuski dramatopisarz Bernard-Marie Koltes napisał tę sztukę w 1977 r. i zatytułował ją "Salinger", tak jak brzmi nazwisko znanego amerykańskiego pisarza, autora m.in. powieści "Buszujący w zbożu", bo to właśnie o nim sztuka, choć nie wprost. Koltes wykorzystał tu kilka opowiadań Salingera, ale najbardziej "Franny i Zooey". Wydawca sztuki Koltesa dopisał w tytule jeszcze jedno "l". Nie wiadomo dlaczego.

Chociaż sztuka w tytule odsyła do konkretnej postaci, to zarazem kieruje się w stronę pewnej uniwersalizacji tematu i czasu, próbując mówić o kondycji współczesnego człowieka w obliczu rozmaitych zagrożeń, które wypaczają relacje między ludźmi, jak na przykład toczące się między nimi wojny (tu: Wietnam). To także sztuka o rodzinie, o młodych ludziach poszukujących swego miejsca w życiu. Ale to również rzecz o teatrze, aktorach, sztuce mającej wpływ na kształtowanie naszej osobowości, naszych zachowań.

Niestety, przedstawienie w Teatrze Nowym Praga pozostawia wiele do życzenia. Począwszy od niezrozumienia przez reżysera intencji autora sztuki (a jeśli nawet to zrozumienie jest, to pozostaje nieumiejętność wyartykułowania tego), poprzez nieudaną reżyserię, takież samo aktorstwo (z dwoma, może trzema wyjątkami), do fatalnej scenografii.

Aktorzy grają właściwie monologi, bo tak w większości jest skonstruowane przedstawienie. Mimo to w scenach, gdzie powinny zachodzić relacje między postaciami, są one szczątkowe, każdy gra we własnej stylistyce. Gdybyż jeszcze przekonywająco. Wyjątek stanowią rodzice w wykonaniu Ewy Dałkowskiej i Lecha Łotockiego. To bez wątpienia dobre role w niedobrym przedstawieniu. Jeszcze trzeba wymienić Agatę Buzek, która czytelnie i wyraziście poprowadziła postać Carole. Natomiast co do pozostałych wykonawców można by powiedzieć: każdy gra, jak może, jak potrafi i jak go prowadzi reżyser. A jak prowadzi, widzi każdy, kto ogląda przedstawienie. Wprawdzie nie jestem admiratorką twórczości Koltesa, a wręcz przeciwnie - nie znajduję tam istotnych treści, mieszczących się w moim postrzeganiu świata, ale od reżysera należy wymagać odpowiedzialności za realizację artystyczną każdego tekstu, jeśli już bierze go na warsztat.»

> powrót
design: Studio Bakalie wykonanie: jakubarteria.art.pl banery i animacje - OSTY studio(2005) ©2005-07 Arteria